środa, 16 sierpnia 2017

Środa z książką: Zdrowa lekkość brzucha

Poprzednią książkę o jelitach przeczytałam dość szybko, jednak poczułam także niedosyt informacji na ten temat. Koleżanka poleciła mi książkę Robynne Chutkan Zdrowa lekkość brzucha, która może stanowić świetne uzupełnienie naszej wiedzy. Historia wewnętrzna stanowi dość dobry zbiór wiedzy teoretycznej na temat funkcjonowania układu trawiennego, jednak brakuje tam przykładów zaburzeń funkcjowania, jak i sposobów rozwiązania konkretnych problemów gastrologicznych. Książka Robynne Chutkan pomija szczegółowe opisy anatomiczne i bardziej skupia się na zaburzeniach funkcjonowania układu trawiennego. Zawiera także dużo informacji praktycznych dzięki którym możemy modyfikować swoje nawyki żywieniowe tak, aby układ trawienny służył nam jak najlepiej.
Na razie przeczytałam 6 rozdziałów, więc najważniejsza część książki - 10-dniowy plan uwolnienia się od wzdęć, toksyn i trawiennego balastu dopiero przede mną.



Na chwilę porzuciłam dzierganie sukienki i teraz w ramach odpoczynku wykonuje sweterek dla młodszego syna. W planach jest także identyczny dla starszego.


Wpis w ramach>

sobota, 5 sierpnia 2017

Sweterek Wiktorii

Prezent dla Wiktorii został skończony przed wyjazdem na urlop i teraz czeka na odebranie przez nową właścicielkę. Podobnie jak wcześniej prezentowany żółty sweterek dla siostrzenicy ten także nie posiada jeszcze guzików, które właścicielka chce wybrać sama.


Sweterek wykonany został z Drops Merino Extra Fine według wzoru zawartego w książce Klompelompe.



środa, 2 sierpnia 2017

Środa z książką: Najbardziej fascynujący organ naszego ciała

Podczas wizyty w księgarni zakupiłam kilka pozycji na letni urlop. Mój wybór padł między innymi na książkę Jelita - najbardziej fascynujący organ naszego ciała. Tematyką zdrowego odżywiania oraz wpływu jedzenia na zdrowie człowieka interesuję się już od dłuższego czasu i bardzo byłam ciekawa tego szumu wobec jelit. Co prawda temat jelit nie jest dla mnie niczym nowym. O znaczeniu jelit odnośnie zdrowia pierwszy raz słyszałam dwa lata temu podczas szkolenia odnośnie prawidłowego żywienia dzieci w przedszkolu. Postanowiłam jednak uzupełnić oraz poszerzyć swoją wiedzę na ten temat.




Na razie przeczytałam około 100 stron i jestem pozytywnie zaskoczona treścią. Książkę czyta się dość dobrze. Autora w sposób prosty i przystępny przedstawia działanie układu trawiennego.  Już od pierwszej strony uzyskujemy sporą dawkę wiedzy teoretycznej.

Książkę może przeczytam w tym tygodniu do końca. Kilka godzin jazdy z Koszalina do Wrocławia i z powrotem przed weekendem.

Na drutach mam rękaw do prezentowanej tydzień temu sukienki.



Pozdrawiam z gorącego Wrocławia.

sobota, 29 lipca 2017

Prezent urodzinowy dla siostry

Niedawno moja siostra obchodziła 32 urodziny. Z tej okazji postanowiłam wykonać dla niej wyjątkowy prezent. Mój wybór padł na Tiril-genser, płatny wzór z SandnesGarn. Sweterek wykonałam z Drops Air, wykorzystując zaledwie niecałe 4 motki włóczki.






środa, 26 lipca 2017

Środa z książką(2): Minimalizm

Nie wiem czy to urlop czy wizyta w księgarni jednak bardzo chętnie sięgam po książkę.
Podczas pierwszej wizyty w księgarni zakupiłam tylko dwie pozycje, które wpadły mi w oko. Wybór nie jest całkowicie przypadkowy, gdyż miałam ochotę na literaturę w tej tematyce. Jednak nie miałam czasu na poszukiwanie tej najlepszej książki, gdyż moja dwójka dosłownie roznosiła księgarnię buszując między regałami z książkami.
Jedną z nich jest Pożegnanie z nadmiarem:minimalizm japoński autorstwa Fumio Sasaki. Jest to moja pierwsza pozycja w tej tematyce, więc jak możecie przypuszczać jestem "zauroczona" prostotą minimalizmu i rady zawarte w książce na pewno wykorzystam po powrocie z urlopu aby uporządkować garderobę i inne schowki w których zalegają rzeczy na potem. Porządkowanie domu było głównym powodem zakupu tej książki. Od dłuższego czasu próbuję posprzątać zarówno garderobę jak i inne schowki, w które poupychałam rzeczy, które mogą się przydać, na potem, albo te, które szkoda mi wyrzucić. Posiadam także kartony, których nie rozpakowałam po przeprowadzce, czyli przechowuje je już 3 lata. W ten sposób wpadłam w kilka pułapek, które uniemożliwiają się pozbycie zbędnych rzeczy. Rady zawarte w książce są bardzo proste i można wprowadzić je w życie od razu. Autor pisze, że najbardziej kreatywni jesteśmy wtedy, gdy próbujemy coś wyrzucić albo że rzeczy przyciągają inne rzeczy. Natomiast powinniśmy się pozbyć wszystkich rzeczy, które trzymamy tylko do pozorów lub rzeczy, które nas ani ziębią ani grzeją.


Osobiście minimalizm stosuję od pewnego czasu w ubiorze. Jakiś czas temu zaczęłam interesować się modą, jednak nie śledzę nowinek modowych i nie podążam za trendami. Najbardziej zależało mi na wypracowaniu własnego stylu oraz ograniczeniu zakupów. Udało mi się zredukować zawartość szafy o ponad 50% i jeszcze sporo zostało do wyrzucenia. Dzisiaj zakupy są dla mnie przyjemnością, gdyż nie chodzę bezmyślnie między wieszakami. Mam jasno określony styl oraz kolorystkę garderoby, udaję się bezpośrednio do rzeczy które mnie interesują lub potrzebuję i szerokim łukiem omijam tęczowe wieszaki z przecenami. 

Na drutach nr 2,5 mam Drops Baby Alpaca Slik z której powstaje minimalistyczna sukienka dla mnie. Na razie udało zrobić dół sukienki. 


środa, 19 lipca 2017

Środa z książką(1): czyli jak dostać gratis

Ostatnio skarżyłam się na brak zainteresowania czytaną lekturą. Wenę do czytania miałam, jednak żadna z książek nie przykuła mojej uwagi na więcej niż kilka stron. Na jakiś czas postanowiłam odłożyć czytanie na boczny tor i skupić się na innych rzeczach. Dzięki temu udało mi się skończyć sweterek dla Wiktorii pokazywany w poprzednim poście oraz zaczęłam robić sweterek w prezencie dla mojej siostry.


Seks na kredyt czyli jak dosta gratis to satyryczne felietony Hanny Bakuły o erotycznym życiu nowobogackiej Polski. Autorka pisze głównie o mężczyznach, jednak między wierszami obrywa się także kobiecie, głównie nie dbającej o siebie i męża, jak i tej zainteresowanej "łatwym" i bogatym życiem. Książka jest idealna na letnie dni.


Post w ramach Środa z książką organizowanej u Maknety


środa, 21 czerwca 2017

WDiC16: Deszczowa pogoda i kolejny sweterek

Pogoda w ostatnich dniach nas nie rozpieszcza. Kto by pomyślał, że pod koniec czerwca może być tak zimno i deszczowo. Ogródek warzywny trzyma się jeszcze jako tako, ale na duże plony raczej nie liczę. Natomiast ogródek kwiatowy przed domem jest w dużo gorszym stanie. Moje kochane bratki raczej nie toleruję takiej ilości opadów.

Na drutach powstaje sweterek dla Wiktorii. Przez weekend udało mi się zrobić cały ażur oraz nabrać oczka na karczek, oraz na tył i przód. Oczka na rękawy leżą także na drutach zapasowych, gotowe do przerobienia. Nawet zaczęłam przerabiać pierwszy rękaw.



Jakiś czas temu napisałam, że jak tylko skończę edukację to nareszcie zacznę czytać to na co mam ochotę. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że opuściła mnie wena do czytania. Owszem czytam, po kilka stron z ksiązki i odkładam na półkę, biorę kolejną i znowu kilka stron. Teraz próbuję utrzymać choć na dłużej książkę Stephen King WIELKI MARSZ. Zobaczymy co z tego wyniknie.

Wpis w ramach


sobota, 17 czerwca 2017

5-te urodziny Gabriela.

W poprzednią sobotę świętowaliśmy 5 urodziny Gabriela.

Do przyjęcia przygotowywaliśmy się prawie dwa tygodnie. Mały zażyczył sobie Oktonautów na urodzinach. Przejrzałam ofertę sklepów internetowych, i znaleźliśmy gotowy zestaw urodzinowy w USA - czas dostawy około 3 tygodni. Zdecydowanie za późno aby zamówić. Nie zostało nic innego jak przygotować dekoracje i zaproszenia samodzielnie. Kupiłam talerze papierowe i kubki
plastikowe, które wykleiłam wydrukowanym motywem z ulubionej bajki.


Podobnie zrobiliśmy zaproszenia.


Przyjęcie urodzinowe dla kolegów z przedszkola zorganizowałam w piątkowe popołudnie.





Rozdając zaproszenia miałam nadzieję na ładną pogodę, gdyż zaplanowałam trochę konkurencji sportowych dla naszych gości. Impreza częściowo musiała odbyć się na dworze bo zaproszeni zostali tylko chłopcy, dokładnie dwunastu plus G w wieku 3 do 6 lat. Ogarnięcie takiej gromadki tylko w domu graniczy z cudem. Wierzcie, że po godzinie odliczaliśmy minuty do zakończenia imprezy i zastanawialiśmy się dlaczego napisaliśmy, że impreza jest do godziny 19 a nie 18.30. Całe szczęście, że na chwilę przestało padać i udało się wyrzucić tą zgraję bandytów na dwór. Przeprowadzenie jakichkolwiek konkurencji z taką grupą, która chce wszystko teraz i już, nie potrafi czekać na swoją kolej okazało się prawie nie możliwe. Najstarsi chłopcy znaleźli piłkę i zaczeli rozbijać się po ulicy. Uwierzcie mi, że całe osiedle słyszało, że jest impreza.







Jak jeszcze jestem w stanie zrozumieć chłopców, którzy potrzebują ruchu i emocji to do czerwoności doprowadziła mnie jedna z mam, która przyprowadziła dwójkę swoich synów. Najstarszy zaczął kopać i rzucać twardą piłką w pomieszczeniu, gdzie jest duża wisząca szklana lampa, jest oszklona biblioteczka i kilka innych delikatnych rzeczy. Gdy zwracam uwagę, dziecko tylko się śmiało i kontynuowało swoją zabawę, gdy zabieram piłkę poszło na skargę do mamy. Ta sama mama nie reaguje, gdy jej młodszy syn przepija paznokciami wszystkie dostępne dla niego balony. Z tego powodu inny chłopiec zaczyna płakać ze strachu i chowa się na kolanach u mamy. Żadnego pouczenia czy przepraszam. Uwierzcie mi, że po raz pierwszy i ostatni zorganizowałam przyjęcie urodzinowe dla tylu chłopców w domu. Następnym razem muszę znaleźć inne miejsce albo ograniczyć listę gości. Na koniec imprezy sam Gabi powiedział, że jest za głośno,  i że  za dużo dzieci i  za rok to on chce tylko najlepszych przyjaciół.
Na koniec imprezy każdy z chłopców dostał małą paczkę z porcją cukru, tak aby rodzice nie mieli zbyt łatwo wieczorem.



czwartek, 15 czerwca 2017

WDiC 15: Książkowe szaleństwo

Mój dzisiejszy post w ramach Wspólnego Dziergania i Czytania organizowanego u Maknety jest dość chaotyczny. Dotyczy zarówno dziergania jak i książek. Książek ze wzorami oczywiscie. Taka próba spisania wolno krążących myśli. Ale od początku.



Podczas ostatniej wizyty mama L. dała mi delikatnie do zrozumienia, że jestem trochę szurnięta z tym dzierganiem. Zdaję sobie z tego sprawę doskonalę, gdyż szurnięta to delikatnie powiedziane, ja jestem uzależniona. Nie ma nic lepszego niż chwila relaksu z robótką w ręku. Dodatkowo uwielbiam kupować książki ze wzorami. Mam ich już pokaźną kolekcję.Ostatnie dwie książki do których po cichu wzdychałam w księgarni, kupiłam na rewelacyjnej wyprzedaży za 50%. I mimo, że w najbliższej przyszłości raczej nie powstanie żaden projekt w nich zawarty to po prostu musiałam je mieć. Zobaczcie sami, jaki cuda są w nich zawarte.

Zdjęcie z książki #Lek med tradisjoner#
Zdjęcie z książki #Lek med tradisjoner#



Zdjęcie z książki #Vekker strikk#

Dodatkowo jestem oczarowana ilością pozycji dotyczącą robótek ręcznych. Można powiedzieć, że panuje tutaj moda na robienie na drutach. Dzierga każdy, od nastolatek po prababcie. Nie trzeba nawet kupować książek, gdyż każda fabryka produkująca włóczkę na swojej stronie internetowej zamieszcza darmowe wzory. Dodatkowo biblioteka miejska jest także zaopatrzona dobrze i stara się kupować na bieżąco nowości.
Dzierganiu sprzyja także fakt, że włóczki można kupić w większych marketach, gdzie mają swoje oddzielne stanowiska. W każdym mieście znajdzie się przynajmniej jeden włóczkowy sklep. No i nie ukrywajmy, ceny włóczek nie są zbyt wygórowane jeśli zestawimy je do tutejszych zarobków. Fabryki dbają o wszystkich klientów, dlatego też możemy kupić zarówno włóczki tanie jak i drogie, te lepszej jakości jak i te trochę gorsze. Wszystko zależy od naszych upodobań i przyzwyczajeń a także projektu.


Zdjęcie z książki #Vekker Strikk#


Przyznaje, że na bieżąco śledzę zapowiedzi wydawnicze w tym temacie i już mam upatrzone nowe książki, które zostaną wydane w okresie wakacyjnym. Przeglądam także strony producentów i zapisuję lub drukuję ciekawe projekty, które chciałabym wykonać. Jak możecie się domyśleć raczej nikłe szanse na wykonanie wszystkich. Dysponuje zbyt małą ilością wolnego czasu. Dlatego też zaczęłam robić listy projektów do wykonania. Jak na razie to rozwiązanie funkcjonuje najlepiej, choć mam małe skoki w bok, ale tylko na drobne projekty, gdyż te duże wykonuje według listy.










W tym tygodniu nie czytam żadnej książki, to jednak wykonuję dwa projekty z listy, sweterek dla kuzynki oraz sweterek dla jednego z synów. 






sobota, 10 czerwca 2017

Lilly-vintercardigan *Lilly-rozpinany sweterek

Gdy zobaczyłam ten sweterek w książce Klopelompe Strikk til hele familien, wiedziałam że muszę go zrobić dla siostrzenicy. W pierwszej książce jest wzór na pelerynę z tym ażurem. Jednak peleryna z kapturem wydaje mi się mniej praktyczna niż rozpinany sweterek.
Sweterek wykonałam w około dwa tygodnie. Najbardziej pracochłonne okazało się wykonanie paska z ażurem, który otula ramiona. Po nabraniu odpowiedniej ilości oczek na karczek i część dolną sweterka, dzierganie poszło naprawdę szybko.


 
W sweterku brakuje tylko guzików, które siostrzenica ma wybrać sama. 


Sweterek jest wykonany z Drops Cotton Merino. Sweterek będzie idealny na chłodniejsze letnie wieczory czy dni. Dodatkowo mieszanka wełny z bawełną powoduje, że jest on dość miękki i niedrapiący.







środa, 7 czerwca 2017

WDiC 14: Na żółto i na niebiesko

W ostatnich tygodniach dziergam dużo, trochę mniej czytam. Podjęłam się wykonania kilku projektów na zamówienie i przyznaję, że chciałabym uwinąć się z nimi jak najszybciej, aby zacząć dziergać sukienkę dla siebie.



W tym tygodniu na drutach mam dwa projekty.
Z włóczki w kolorze niebieskim powstaje sweterek dla młodszego syna. W planach mam jeszcze jeden identyczny dla starszego syna. Oba sweterki chciałabym skończyć do wyjazdu na wakacje.
Natomiast z żółtej włóczki powstaje prezent dla malutkiej dziewczynki, która pojawiła się na świecie w sobotę. Projekt wykonuję dość spontanicznie. Luki poprosił mnie abym kupiła coś dla małej, ja jednak postanowiłam zrobić coś od siebie, zwłaszcza że włóczka została mi z projektu sweterka dla siostrzenicy, który pokarzę wam z sobotę. W sumie to chciałam wykonać czapkę pasującą do sweterka, ale kto potrzebuje czapkę latem.

Czytam po kilkanaście minut przed zaśnięciem w ramach odwyku od telefonu. W ostatnim czasie zbyt często i zbyt długo  korzystam z telefonu przed snem, co podobno ma negatywny wpływ na jakoś snu.



sobota, 3 czerwca 2017

Plan na wakacje

1 czerwca świętowaliśmy nie tylko Dzień Dziecka ale także rozpoczęcie sezonu letniego. Wszyscy dookoła rozmawiają tylko o jednym, o planach na wakacje. Kto i z kim, gdzie pojedzie, na jak długo i ile to będzie kosztować. O tak, Norwedzy lubią rozmawiać o pieniądzach, zwłaszcza ile i gdzie wydali. Nasze plany wakacyjne giną wobec planów innych, jednak ja się tym nie przejmuję. Osobiście nie imponuje mi tygodniowy pobyt na Krecie, Cyprze czy w Tunezji lub Bułgarii w temperaturach nie do zniesienia. Ja doczekać się nie mogę  mojego miesięcznego urlopu w Polsce, w domu letniskowym, w środku lasu, nad jeziorem. Już cieszę się na myśl o codziennych spacerach do lokalnego wiejskiego sklepu na lody z dzieciakami. Na kąpiele w jeziorze i długie spacery po leśnych ścieszkach. Na długie wieczorne rozmowy ze znajomymi, których spotykam tylko tam, rok w rok. Na śniadania spożywana na tarasie w promienach porannego słońca i długie wieczory przy grillu.
W tym roku po raz pierwszy od 5 lat mamy także w planach wypad do Gdańska na trzy noce tylko we dwoje.
Jedank w mojej głowie nie tylko takie plany. Do urlopu mam jeszcze kilka tygodni, które chcę wykorzystać na wykonanie pewnych projektów. Czasu mam już dużo, gdyż wysyłając pracę egzaminacyjną zakończyłam swoją edukację na uniwersytecie.

W planach mam kilka projektów z książki KLOMPELOMPE *wszystkie nazwy podaję w oryginale)
1. Lilly-cardigan dla siostrzenicy
2. Lilly-cardigan dla siostrzenicy L.
3. Lilly-vest dla córki przyjaciółki
4. Pia-genser dla mnie
5. Mia-shorts dla córki przyjaciółki
6. Julie-kjole dla mnie
7. Sondre-genser dla G.
8. Sondre-genser dla J.
Na wyżej wymienione projekty mam już  przygotowaną włóczkę, która zakupiłam na majowej wyprzedaży. Każdy projekt leży w oznakowanych reklamówkach i czeka na swoją kolej. Mi nie zostaje nic innego jak tylko dziergać i dziergać. 

środa, 24 maja 2017

WDiC 13: Pechowa trzynastka.

To mój 13 wpis w tym roku w ramach Wspólnego Dziergania i Czytania organizowanego u Maknety.
Trzynasty i wcale nie taki pechowy. Po pierwsze mogę nareszcie odetchnąć. Pracę egzaminacyją już napisałam, czekam tylko na jej zwrot, gdyż dałam koleżance do sprawdzenia. Jak tylko wróci do mnie z powrotem, wysyłam plik na uczelnię i czekam na wynik.
Po drugie mam na drutach dwa projekty. Pierwszy jest już prawie skończony, i jeśli uda mi się go skończyć do soboty to będę miała świetny prezent urodzinowy. Drugi projekt to prezent dla siostrzenicy.


Po trzecie mogę nareszcie czytać to na co mam ochotę. Na półce z książkami stoi wiele pozycji, które zakupiłam wczesniej i nie przeczytałam z powodu zbyt krótkiego dnia przez wiele, wiele tygodni.

W moje ręce wpadła książka Eric-Emmanuel Schmitt Oskar i pani Róża. Czytam strona po stronie i delektuje się książką. Książka jest cudowana.




sobota, 20 maja 2017

Komplet dla małej ODY.

Uwielbiam kupować książki, zwłaszcza jeśli są w bardzo atrakcyjnej cenie. Na jednej z wyprzedaży, zakupiłam ksiązkę ze wzorami na zabawne czapki dla dzieci. Przyznaje, że osobiście nie przepadam za tego typu udziwnionymi czapkami dla dzieci, jednak wzór który stanowi podstawę wykonania czapek jest świetny. A ja długo szukałam prostego wzoru na kominiarkę dla dzieci.  Ten wzór spełnia moje oczekiwania.

Czapkę prototyp - wykonaną z innej włóczki niż zalecana w książce, przymierzałam na głowie najmłodszej córki sąsiadki. Zgadnijcie co się stało kilka dni później. Sąsiadka poprosiła mnie o wykonanie czapki dla swojej córeczki.

Czapka dla małej Oda, wykonana jest dla dziecka w wieku 1-2lata, jednak jak widzicie poniżej, mój prawie 5 letni syn, także się w nią zmieścił ;-)
























 Z pozostałej włóczki wykonałam rękawiczki do kompletu.


Czapka na płasko nie prezentuje się najładniej, jednak bardzo dobrze leży na głowie dziewczynki.


Z ostatnich resztek powstała opaska, która cierpliwie czeka na zszycie.

środa, 17 maja 2017

WDiC 12: coś nowego i coś starego

Trochę czasu minęło od mojego ostatniego wpisu publikowanego w ramach akcji Wspólne dzierganie i czytanie u Maknety. Jednak nie miałam zbyt dużo czasu na dzierganie, ze względu na ostatni zjazd na uniwersytecie oraz krótkie prace zaliczeniowe. Oczywiście bez drutów żyć nie potrafię, dlatego więc dziergałam tylko drobne projekty nie wymagające zbyt wiele koncentracji.



Po intesywnym okresie drobnych robótek, postanowiłam ponownie zrobić coś dla siebie. Dwa tygodnie temu zakupiam w bardzo atrakcyjnej cenie książkę na którą miałam ochotę od momentu jej wydania. Oczywiście od razu wpadły mi w oko pewne projekty, które mam ochotę zrobić.

Jeśli chodzi o litaraturę to nic nowego nie czytam. Przeglądam całą literaturę obowiązkową i piszę pracę zaliczeniową, którą muszę oddać do 29 maja.